Moja przygoda z hCG

O kuracji odchudzającej wykorzystującej gonadotropinę kosmówkową (hCG) dowiedziałem się przypadkiem pod koniec listopada 2010 roku. Kolega polecił mi wówczas książki Kevina Trudeau, z których jedna (The Weight Loss Cure „They” Don’t Want You to Know About) była właśnie poświęcona temu zagadnieniu. Popularyzowała ona (w nieco zmodyfikowanej i uwspółcześnionej formie) metodę odchudzania opracowaną w połowie XX w. przez brytyjskiego endokrynologa ATW Simeonsa i stosowaną przez niego z sukcesem (m.in. na pielgrzymujących doń gromadnie celebrytach) w prywatnej klinice w Rzymie.

Zacząłem szukać wszelkich informacji na ten temat, jednak po polsku zupełnie nic nie znalazłem. Dużo lepiej było ze źródłami angielskojęzycznymi – mnóstwo entuzjastycznych opinii osób które dietę tą stosowały, sporo najróżniejszych poradników na ten temat, filmy instruktażowe na YT. Przeczytałem także „Pounds and Inches” dra Simeonsa i coraz bardziej mnie to intrygowało. 

Niektórych wprawdzie szokuje ta metoda, jednak nikt nie twierdzi, że może ona być w jakikolwiek sposób szkodliwa. Chodzi tu bowiem o przyjmowanie 125-200 jednostek hCG dziennie, podczas gdy organizm ciężarnej kobiety produkuje ich codziennie milion, zaś kulturyści-koksiarze stosują jednorazowo po 5.000 jednostek tego hormonu. Na ostateczną decyzję wypróbowania tej terapii wpłynął fakt, że hCG można przyjmować w postaci kropel podjęzykowych, a nie tylko zastrzyków.

Pozostało już tylko zdobyć jakiś preparat z gonadotropiną. Mogłem iść do ginekologa, szczerze wyznać do czego mi potrzebny i poprosić o przepisanie. Lek co prawda miałbym wtedy niedrogo (jest refundowany), ale musiałbym zapłacić za wizytę w gabinecie, no i wytrzymywać ciekawskie spojrzenia kobiet w poczekalni. Nie szukałem go także w siłowniach i klubach kulturystycznych, gdyż nie chciałem wspierać podziemia dopingowego. Wybrałem trzecie wyjście – kupiłem go od pewnej przyszłej mamuśki, która oferowała w internecie swoje niepotrzebne już zapasy Pregnylu (stymuluje on owulację i pomaga zajść w ciążę) i rozpocząłem swoją czterotygodniową kurację. Opisywałem ją na żywo na forum Dobra Dieta, tu zaś przedstawiam w sposób uporządkowany.

Napiszę jeszcze o sobie, że jestem 43-letnim mężczyzną i przed rozpoczęciem diety ważyłem 103 kg (dla moich 175 cm waga należna to 70 kg). Dwa lata temu ważyłem zaś aż 128 kg, ale wziąłem się w końcu za siebie i za pomocą systematycznej diety niskoglikemicznej (Montignac) powoli zbiłem wagę do 105 kg. Tu jednak utknęło w miejscu i nie chciało już więcej spadać. Przejście na dietę niskowęglowodanową także nie przyniosło przełomu – ubyło mi kolejne 2 kg i znowu stanęło. Możliwości schudnięcia w zwykły sposób wydawały się więc być już wyczerpane. Potrzeba było cudu lub bardzo niekonwencjonalnych działań. Stąd flirt z dietą hCG.

Ogólne informacje

Wg doktora Simeonsa człowiek posiada trzy rodzaje tłuszczu – tłuszcz strukturalny (amortyzuje narządy i stawy, chroni przed zimnem i urazami, magazynuje witaminy i czyni skórę elastyczną), tłuszcz zapasowy (rozmieszczona w całym ciele podręczna rezerwa energii) i występujący u ludzi otyłych tłuszcz zapasowy anormalny (to właśnie ten najbardziej „kłopotliwy” tłuszcz na brzuchu, biodrach, pośladkach, udach, ramionach, barkach i szyi), który w założeniu też powinien być rezerwą energetyczną, ale organizm utracił doń dostęp i nie potrafi z niego korzystać. Wszelkie diety odchudzające powodują redukcję tych dwóch pierwszych rodzajów tłuszczu a także mięśni. Tłuszcz zapasowy anormalny nie zostaje natomiast naruszony. Ponadto zaraz po zakończeniu diety organizm usiłuje odtworzyć braki, gdyż te utracone tłuszcze są mu potrzebne (efekt jojo).

Wyjątkiem od tej reguły jest stan ciąży połączony z niskim poziomem wyżywienia matki. Wraca wtedy zdolność do czerpania z zasobów tłuszczu zapasowego anormalnego, gdyż priorytetem jest dostarczenie pokarmu dziecku. Taką właśnie sytuację symuluje metoda Simeonsa. Utracie ulegają ponadto wyłącznie nieaktywne wcześniej zasoby tłuszczu, pozostałe zaś są chronione. Organizm nie odczuwa więc strat i nie musi niczego nadrabiać. Dlatego nie ma tutaj efektu jojo.

Opracowana przez doktora Simeonsa kuracja polega na domięśniowych iniekcjach gonadotropiny kosmówkowej (hCG) po 125-200 jednostek przez 23-40 kolejnych dni (współcześnie stosuje się najczęściej krople podjęzykowe). Ten uzyskiwany z moczu ciężarnych kobiet hormon bardzo ułatwia organizmowi dostęp do ”trudnego” (anormalnego) tłuszczu, co w połączeniu z praktycznie beztłuszczową dietą (tylko białka i węgle – 500 kcal dziennie) zmusza organizm do sięgania po własne rezerwy i powoduje spadek wagi od 0,5 do 1 kg dziennie. Kuracja ta przywraca także zdolności podwzgórza mózgu do utrzymywania homeostazy i reguluje metabolizm, co sprzyja utrzymywaniu wagi po zakończeniu programu. 60-70% pacjentów udaje się przy niej pozostać.

Pierwsze dwa dni je się normalnie (dużo tłuszczy i mało skrobii), gdyż hormon zaczyna działać dopiero na trzeci dzień od jego przyjęcia. Wtedy to maksymalnie ogranicza się tłuszcze, gdyż organizm potrafi już skutecznie sięgać po własne zasoby. Dietę 500 kcal powinno się stosować jeszcze przez dwa dni od zakończenia podawania hCG, gdyż okres jego półtrwania to 30 godzin. Kuracja nie powinna trwać krócej niż 25 dni, jako że oprócz chudnięcia zachodzi jednocześnie „przeprogramowanie” mózgu i nie należy tego procesu przerywać. Przy przyjmowaniu dłuższym niż 23 dni należy opuścić podanie hCG w określonym dniu tygodnia, by zapobiec uodpornieniu się nań organizmu. Kurację można powtarzać, jednak należy zachować okresy karencji między cyklami (6 tygodni między pierwszym a drugim, a następnie odpowiednio 8, 12 i 20 tygodni).

Sam jadłospis jest tak naprawdę tylko w pierwszej chwili przerażający (500 kcal dziennie!), jednak zaspokaja on w 100% zapotrzebowanie organizmu na białka i węglowodany. Tłuszcze czerpie się z własnych zasobów i odczuwa się tylko niewielki dyskomfort w pierwszych dniach programu. Można co najwyżej suplementować witaminy (zwłaszcza B12 i D) oraz minerały.

    Śniadanie:
    - niesłodzone napoje (herbata, kawa) w dowolnych ilościach. Dozwolona jedna łyżka mleka dziennie. Można także używać słodzików

    Obiad:
    -100 g chudego mięsa (cielęciny, wołowiny, piersi kurczaka) lub 100-120 g świeżej białej chudej ryby (halibut, dorsz, flądra, okoń, szczupak, mintaj, sola, tilapia) – 100 kcal. Należy usunąć cały widoczny tłuszcz. Mięso musi być ważone surowe i przyrządzone bez tłuszczu.
    - 150-250 gram warzyw (szpinak, boćwina, pomidor, cykoria, brokuł, kalafior, sałata, seler naciowy, cebula, rzodkiewki, ogórek, szparagi, kapusta) – 50 kcal
    - 1 kromka pieczywa chrupkiego 10 g – 35 kcal
    - 1 owoc (małe jabłko lub pomarańcza), 6 dużych truskawek lub 1/2 grejpfruta – 70 kcal

    Kolacja:
    - posiłek zestawiamy z tych samych czterech elementów co na obiad

    Inne:
    - dużo pić (conajmniej 2 litry dziennie)
    - dozwolony sok z 1 cytryny dziennie
    - dozwolone dowolne przyprawy (ale bez cukru i oleju)

    Uwagi:
    - ostrożnie z zamiennikami, nawet jeśli zachowa się limit kalorii (grzyby, papryka chili, karczochy czy gruszki wstrzymywały chudnięcie)
    - nie wolno używać kosmetyków zawierających tłuszcz (oprócz szminki, kredki i pudru)
    - posiłki można dzielić (pieczywo i owoce można zjeść pomiędzy posiłkami, a nie z nimi)

Uzupełnieniem gonadotropiny oraz diety powinna być codzienna porcja wysiłku fizycznego.

Kobiety powinny rozpoczynać kurację zaraz po zakończeniu okresu, albo conajmniej na 10 dni przed rozpoczęciem następnego. W czasie okresu nie należy przyjmować hCG, kontynuuje się zaś cały czas dietę. Po ustaniu okresu należy niezwłocznie wznowić podawanie gonadotropiny.

Na mogące się pojawić w pierwszych dniach programu bóle głowy najlepiej stosować aspirynę.

Gonadotropina stabilizuje nadciśnienie, więc osoby nań cierpiące powinny na bieżąco mierzyć ciśnienie i w razie potrzeby odstawić leki aby uniknąć jego spadku do zbyt niskich poziomów.

Krople do kuracji uzyskuje się przez zmieszanie zawartości jednej ampułki Pregnylu (5.000 j.m.) z 11 ml czystej wódki. Przechowywać je można przez miesiąc w ciemnej buteleczce w lodówce. Teraz tylko trzeba przyjmować po 0,2 ml tej mikstury (100 j.m.) dwa razy dziennie, trzymać ją pod językiem 1-2 minuty i przez kolejne 5 minut od przyjęcia nic nie jeść i nie pić (dozowanie i podawanie strzykawką insulinową 1 ml, jedna ampułka starcza na 4 tygodnie programu).

Do kuracji należy używać oczywiście prawdziwy hCG, a nie jego homeopatyczną wersję. Ma on słodko-mdławy posmak i wywołuje charakterystyczne uczucie głodowego „ssania w dołku”.

Pierwszy tydzień

Za mną już siedem pełnych dni programu (w tym pięć dni 500 kcal) i pierwsze efekty są całkiem zachęcające – 3 kg. Wszystko wskazuje na to, że ta kuracja naprawdę działa i to dokładnie tak, jak to opisywał dr Simeons. HCG tak skutecznie mobilizuje organizm do sięgania po rezerwy, że to charakterystyczne „ssanie w dołku” czułem już od pierwszego dnia programu, nawet po zjedzeniu obfitego i bogatego w tłuszcz posiłku! Nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe, ale trochę niezwykłe i wymaga przyzwyczajenia. Organizm nie dopomina się o brakujące kalorie. Sam byłem zdziwiony, jak po zjedzeniu na obiad śmiesznie małej porcji (100 g mięsa i 200 g warzyw, czyli 150 kcal) byłem naprawdę najedzony. Utrzymanie diety 500 kcal nie jest więc problemem.

Jadam pięć razy dziennie:

    o 10-tej kromkę pieczywa i połowę jabłka,
    o 14-tej mięso i warzywa,
    o 17-tej znów pieczywo i drugie pół jabłka,
    o 20-tej mięso i warzywa oraz
    o 22-giej pomarańczę.

Codziennie także spaceruję, łącznie po 2-3 godziny.

Nr    Dzień   Waga   Ketony   Uwagi
=======================================================================
01    03.12    103     0     dieta bez ograniczeń | ssanie w dołku
02    04.12    103    ...    dieta bez ograniczeń | ssanie w dołku
03    05.12    103     0     dieta 500 kcal | wieczorem ostry ból głowy
04    06.12    102     +     często siusiam | wieczorem lekki ból głowy
05    07.12    101     +     często siusiam | wieczorem niepokoje ducha
06    08.12    100    + +    często siusiam
07    09.12    101     +     ciut dłużej sobie pospałem
08    10.12    100    ...    ...

1) Początkowe niezwykle szybkie tempo chudnięcia spowodowane było bardziej odwodnieniem niż utratą tłuszczu. Podziębiłem sobie chyba pęcherz od spacerów na mrozie i siusiałem potem po 10 razy dziennie. (inni zaś twierdzą, że na diecie niskokalorycznej zawsze się często siusia)

2) Ciekawy jest także ten przejmujący ból głowy, na który cierpiałem wieczorem 3-go dnia programu. Nie było to przeziębienie ani też zatrucie pokarmowe, po prostu zagadka! Tłumaczę go sobie w ten sposób, że przyczyną mojej otyłości jest jakaś bariera psychiczna (wirus/pasożyt umysłu), która nie pozwalała mi schudnąć. Gdy jednak zacząłem chudnąć, wirus poczuł się zagrożony i postanowił „przywołać mnie do porządku” wytaczając swoje najcięższe działa. Na szczęście jednak nie uległem i dzięki swojej konsekwencji to ja jego pokonałem (ew. zmusiłem do odwrotu). Przez dwa kolejne wieczory próbował jeszcze kontratakować, ale już ze sporo mniejszą siłą. Fajna teoria, nieprawdaż? (niektórzy z kolei uważają, że to z głodu)

Drugi tydzień

Minął właśnie drugi tydzień programu. Tempo chudnięcia mniej więcej stałe – powoli aczkolwiek systematycznie ubywa mi po pół kilograma dziennie. Od początku kuracji (12 dni diety 500 kcal) straciłem 6 kg. Psychicznie trzymam się dobrze, choć ze względu na dosyć monotonny jadłospis nachodziły mnie często różnorodne pokusy – trochę masła orzechowego, kawałek zielonego lub kiszonego ogórka albo też cukinii. Były to zachcianki bardziej smakowe, niż kaloryczne, więc bez wyrzutów sumienia im ulegałem.

Nr    Dzień   Waga   Ketony   Uwagi
=======================================================================
08    10.12    100    + +    łyżeczka masła orzechowego
09    11.12    100    + +    zielony ogórek | bez prochów
10    12.12     99    + +    zasmakował mi ocet do warzyw i mięsa
11    13.12     99    + +    cukinia | wyszczuplała mi twarz i dłonie
12    14.12     98    + +    kiszony ogórek
13    15.12     98    + +    zielony ogórek
14    16.12     98    + +    zaskakująco silny głód z rana
15    17.12     97    ...    ...

1) Przed rozpoczęciem programu łykałem prochy na nadciśnienie, gdy to przekraczało 140/85 – zazwyczaj co trzeci dzień. Przyjęłem je także 3-go i 6-go dnia kuracji. Zaplanowana na 9-ty dzień dawka okazała się jednak już niepotrzebna, gdyż ciśnienie wyraźnie mi spadło i od tamtej pory ani razu nie przekroczyło granicznej wartości. Jest cały czas jest w normie, w okolicach 125/75. O tej prawidłowości wspomina także dr Simeons. Zaznacza jednak, że po zakończeniu programu ciśnienie zwykle znowu wzrasta, acz już nie do aż tak wysokich poziomów jak poprzednio.

2) O ile dotychczasowe odchudzanie nie przyniosło większego zmniejszenia obwodu w pasie, to wyraźnie daje się zauważyć wyszczuplenie twarzy i dłoni (oraz stóp – znów pasują stare zimowe buty). Jest to dość nietypowe w mojej historii odchudzania. Potwierdza to tezy dra Simeonsa, że w procesie tym redukcji ulegają całkiem inne depozyty tłuszczu niż przy zwykłych dietach.

Trzeci tydzień

Trzeci tydzień kuracji był bardzo podobny do poprzednich – schudłem 3 kg, czyli ubyło mi 9 kg od rozpoczęcia programu (19 dni diety 500 kcal). Takie wyniki podtrzymują na duchu, pomagają utrzymać dietę (choć to akurat nie jest specjalnie trudne) oraz mobilizują do większych wysiłków (pomimo mrozów spaceruję nawet po 4 godziny dziennie). Niestety, pozostało mi już bardzo niewiele kropelek i za kilka dni przyjdzie już zakończyć ten fascynujący eksperyment.

Nr    Dzień   Waga   Ketony   Uwagi
=======================================================================
15    17.12     97    + +    zapinam pasek o jedną dziurkę ciaśniej
16    18.12     96    + +    czuć brzydki zapach moczu przy siusianiu
17    19.12     96    + +    aż mi wstyd - podjadłem 300g rzodkiewek!
18    20.12     96    +++    mało dziś piłem, może stąd te ketony?
19    21.12     95    + +    skończyły się paski do pomiaru ketonów
20    22.12     95    ...    ech, znowu zaszalałem z rzodkiewkami
21    23.12     94    ...    i znów zapinam pasek o oczko ciaśniej
22    24.12     94    ...    ...

1) Ciśnienie cały czas w normie. To już 16 dzień bez leków na nadciśnienie!

2) Nareszcie ruszyło się także trochę w pasie – zmalał mi wyraźnie brzuch, że aż dwukrotnie musiałem podciągać pasek. Nie wyglądam jednak dużo lepiej ze względu na fałdy luźnej skóry.

Czwarty tydzień

Ech, wszystko co dobre tak szybko się kończy! Zakończyła się także moja czterotygodniowa kuracja odchudzająca. Doktor Simeons obiecuje stabilizację na poziomie ostatniego dnia przyjęcia hCG, czyli w moim przypadku będzie to 92 kg (11 kg utraty wagi). A jak będzie w praktyce to już niedługo się okaże. Raz na jakiś czas się odezwę i napiszę co z moją wagą oraz ciśnieniem. Zaś od marca kolejna runda programu. Do zrzucenia zostały jeszcze 22 kilogramy!

Nr    Dzień   Waga   Ketony   Uwagi
=======================================================================
22    24.12     94    ...    nażarłem się słonych kiszonych ogórków
23    25.12     94    ...    zjadłem kilogram ogórków | rozwolnienie
24    26.12     93    ...    wieczorem było mi zimno i marzły dłonie
25    27.12     92    ...    rano lekko podziębiony, siadł metabolizm
26    28.12     92    ...    ostatnia dawka hCG | znów dziurka ciaśniej
27    29.12     91    ...    przedostatni dzień diety 500 kcal
28    30.12     91    ...    ostatni dzień diety 500 kcal
29    31.12     90    ...    KONIEC KURACJI. A TERAZ HULAJ DUSZA! ;) 

1) Ciśnienie tętnicze ciągle w normie bez konieczności łykania lekarstw.

2) Bardzo słone potrawy chwilowo wstrzymują spadek wagi – jedna łyżeczka soli wymusza wypicie dodatkowego litra wody, gdyż w większych stężeniach organizm nie potrafi jej magazynować. W rezultacie waga nie pokazuje postępów, choć tkanka tłuszczona nadal jest spalana. Rozwolnienie przynosi natomiast całkiem przeciwny skutek…

3) Intensywne spacery na mrozie dały w końcu o sobie znać – pewnego wieczora poczułem się podziębiony a następnego ranka wzięło mnie na dobre – ból głowy, ogólna słabość, zimno w całym ciele, brak energii i kryzys psychiczny. Jest to szalenie niebezpieczne dla dalszego odchudzania, ale na szczęście szybko mi przeszło i już po południu byłem zdrowy.

4) Schudłem co prawda aż 13 kg (do 90 kg), jednak po przejściu na normalne odżywianie (2.500 zamiast 500 kcal) waga musi mi wzrosnąć o 1-2 kg – dużo więcej będę przecież jadł (oraz więcej pił, aby to jedzenie strawić). Zwiększy się więc wypełnienie organizmu.

Podsumowanie

W moim przypadku kuracja hCG spełniła z nawiązką pokładane w niej oczekiwania. Nie dość, że przyniosła wspaniałe rezultaty (utrata 11 kg w 4 tygodnie), to na dodatek odbyło się to w bezstresowy, wręcz komfortowy sposób. Nie jest to pierwsza moja dieta restrykcyjna i wyraźnie widzę, że tym przypadku jest zupełnie inaczej – pomimo kilkutygodniowego głodowania cały czas jest się pełnym energii, tryska dobrym humorem, nie zmniejsza się aktywność, nie marznie się, nie ma się deficytów siły woli ani problemów z koncentracją. Czyli tak, jakby się normalnie jadło 2.500 kcal dziennie. Tylko waga spada.

Kolejna korzyść to unormowanie się ciśnienia, które jest już od dłuższego czasu poprawne (23 dni bez leków). Wynika to prawdopodobnie ze zdolności hCG do „przeprogramowania” mózgu. Skutkuje to też poprawionym metabolizmem, który działa lepiej także po zakończeniu kuracji i nie pozwala już tak łatwo przytyć. Osobiście po cichu wierzę też, że „zresetuje” mi się również w zakresie nadciśnienia i że jego obecny prawidłowy poziom utrzyma się już na stałe.

Na koniec wypada wspomnieć, że po zakończeniu kuracji dr Simeons zaleca trzytygodniowy okres stabilizacyjny (dowolna ilość kalorii; ale bez cukru, skrobi oraz bardzo słodkich owoców). Należy także kontrolować na bieżąco wagę ciała i gdy tylko przekroczy ona o 1 kg osiągnięty poziom, to ograniczamy się w tym dniu tylko do kolacji złożonej ze steku i ogórka lub pomidora.

Dodatek

Poniżej zamieszczał będę w tygodniowych odstępach aktualne dane o swojej wadze i ciśnieniu:

Dzień   Waga  Ciśnienie   Uwagi
=======================================================================
31.12    90    126/79    skończyła się pierwsza kuracja
03.01    91    123/80    wciąż bez leków na nadciśnienie (już 26 dni)
10.01    91    123/80    waga i ciśnienie bez zmian (33 dni bez leków)
17.01   92,8   125/83    pierwszy pomiar nową wagą | 40 dni bez leków
24.01   93,5   129/79    wieczorne skoki ciśnienia | 47 dni bez leków
31.01   93,1   131/88    ciśnienie powoli wzrasta | 54 dni bez leków
07.02   93,8   133/94    ciśnienie niestety rośnie | 61 dni bez leków
14.02   95,0   134/88    rozpoczynam drugą turę programu | bez leków

1) W styczniu kupiłem sobie dobrą wagę – cyfrową, dokładną i z pomiarem zawartości tłuszczu oraz wody w organizmie (Łucznik BS-12). Już po pierwszej próbie wyszła na jaw gorzka prawda – jestem w rzeczywistości o 2 kg cięższy, niż to pokazywał mój stary wskazówkowy przyrząd.

2) Ciśnienie tętnicze powoli wzrastało i zaczęło ocierać się już o graniczną wartość 140/90. Dobrze więc, że rozpoczyna się następna tura, gdyż znowu trochę na jakiś czas spadnie.

Pomiary sprzed 17 stycznia 2011 skorygowane o +2 kg

3) Przez pierwsze 5 tygodni od zakończenia odchudzania przytyłem 1 kg co niekoniecznie musi być rezultatem efektu jojo – równie dobrze może to być zwykle zimowe przybieranie na wadze. Mocno natomiast przytyłem w ostatnim tygodniu (ponad 1 kg) co spowodowane jest zapewne rozluźnieniem dyscypliny w związku ze świadomością czekającego mnie miesiąca wyrzeczeń.

Comments are closed.